W szkole na Bali

Kiedy trzy lata temu podjęłam się kilkutygodniowej podróży do Indonezji nie wiedziałam jeszcze, że będę miała okazję odwiedzić tamtejsze przedszkola i szkoły podstawowe. Nie planowałam tego w taki sposób w jaki miało to miejsce w Finlandii. Jednak podczas mojej wyprawy z 10 kobietami po Sumatrze, Jawie i Bali zrozumiałam, że chęć zwiedzania i przyglądania się różnym szkołom staje się moją pasją, która popycha do poszukiwań, obserwacji i obcowania z edukacją w każdym zakątku świata, do którego będę miała okazję jeszcze dotrzeć.  Podczas naszego 2-dniowego odpoczynku w północnej części Bali postanowiłam wybrać się do jednej ze szkół podstawowych.  Dzieciaki biegały po niewielkim dziedzińcu, który otoczony był 4 niskimi budynkami całej szkoły. Wszystkie bardzo chętnie się witały używając języka angielskiego, co wówczas było dla mnie sporym zaskoczeniem, jednak nie miały problemów z używaniem prostych zwrotów. Przypomniałam sobie sytuację, kiedy kilka dni wcześniej pod jedną ze świątyń spotkałyśmy grupy uczniów, którzy podchodzili do turystów w parach lub pojedynczo prosząc ich o odpowiedź na kilka pytań. Dzieci tłumaczyły, że w ten sposób uczą się języka angielskiego, stąd też używając go zapytały jak mamy na imię, skąd jesteśmy, czy podoba nam się ich kraj itp. Na końcu rozmowy rozdały nam małe karteczki, na których poprosiły o wpisanie przez nas uczciwej oceny ich umiejętności posługiwania się językiem angielskim. Byłam pod wrażeniem pomysłu, który niewątpliwie służył budowaniu umiejętności komunikowania się w języku obcym, osłuchiwania się z różnymi akcentami, a przede wszystkim stwarzał możliwości mówienia i radzenia sobie niejednokrotnie w trudnych sytuacjach.  W szkole na Bali nie miałam zatem problemu, aby porozumiewać się z dziećmi oraz ich nauczycielami, chociaż ci byli dużo bardziej zdystansowani i ostrożni w stosunku do swojego gościa. Właściwie rozmawiał ze mną dyrektor całej szkoły, który udzielił zezwolenia na wejście do klas. Sale lekcyjne były niewielkie i bardzo ubogie- wyposażone jedynie w tablicę i drewniane, stare ławki. Podczas mojego pobytu nauczyciele nie prowadzili zajęć ale namówili dzieci do wspólnego śpiewania. Rozmawiając z dyrektorem szkoły dociekałam do tego, co jest istotą w ich programie nauczania. Okazało się, że ogromną rolę odgrywa tradycja, dlatego dzieci od najmłodszych lat zdobywają wiedzę o teatrze, muzyce i religii. Te trzy obszary stanowią trzon nauczania na etapie szkoły podstawowej. Dzieci przygotowują kostiumy, biorą udział w obrzędach, spektaklach i uroczystościach lokalnych, uczą się budować i grać na instrumentach, celebrują święta.  To łączy ich we wspólnym działaniu, uczy współpracy, a przede wszystkim naturalnego szacunku do historii i tradycji miejsca, z którego pochodzą. Choć tak wielu rzeczy brakowało – książek, wody, gazetki szkolnej, zabawek to mimo wszystko pozostała przestrzeń na swobodną zabawę, głośny śpiew i spontaniczną radość. Było to niezwykłe doświadczenie, które do dziś zapadło mi głęboko w sercu i zainspirowało do stworzenia takich zajęć, podczas których nasi uczniowie mogą poznawać historię nazw ulic miasta, z którego pochodzą, spacerować nad rzeki Wełnę i Wartę, aby dowiedzieć się więcej na temat gatunków ryb, które w nich pływają, wypiekają chleb i wylepiają z gliny, a wszystko pod okiem niezwykłego Pana Mateusza z Muzeum Regionalnego, który z wielkim zapałem i entuzjazmem wprowadza naszych uczniów w świat historii i tradycji swojej najbliższej okolicy.  Zajęcia z Edukacji Regionalnej odbywają się w naszej szkole od 2 lat co 2 tygodnie, a ich program niewątpliwie wpisuje się w filozofię i pedagogikę patrona naszej szkoły- Johna Deweya.

img_00000100

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *