Jak radzić sobie z emocjami dziecka?

Emocje dziecka to temat, który na spotkania, warsztaty, szkolenia i indywidualne konsultacje przyciąga zazwyczaj rzeszę rodziców. Zrozumieć je czasami trudno, a poradzić sobie z nimi jeszcze gorzej, dlatego pytanie ,,Co zrobić z uczuciami Pociechy?” z roku na rok mojej pracy pozostaje aktualne. Kiedy pytam rodziców lub nauczycieli jakie są najczęściej ich pierwsze reakcje, kiedy dziecko płacze słyszę odpowiedź – ,,pocieszam”, a kiedy krzyczy ,,uciszam”.  Najczęściej obserwuję przekonanie, że coś trzeba z tymi emocjami zrobić – tylko co? Oczywiście w przypadku radości i poczucia zadowolenia nie ma żadnej sprawy – problem pojawia się, kiedy przychodzi się zmierzyć ze smutkiem, złością, rozczarowaniem … Zapewne przypominasz sobie, kiedy Twój 2-latek rzucił się w histerii na podłogę albo nastolatek na proste pytanie ,,Co synek w szkole” – odpowiada ,,Nic – zawsze musisz o to pytać?” ( aktualnie mi bliskie ;-)). Bardzo często słyszę od rodziców, że w obliczu tych ,,negatywnych” emocji czują się po prostu bezradni, bo chcąc coś zrobić wydaje się im, że każda reakcja nakręca tylko spiralę trudnych uczuć. Bywa czasami i tak, że złość dziecka wzbudza złość w samym rodzicu, a jego smutek oprócz bezradności powoduje poczucie winy, bo kto nie chce, aby jego Pociecha była po prostu szczęśliwa? No dobrze to mam taką refleksję z pracy własnej…

A CO GDYBY TE UCZUCIA NAJZWYCZAJNIEJ W ŚWIECIE PRZYJĄĆ I POZWOLIĆ IM ZAISTNIEĆ, CZYLI JE ZAAKCEPTOWAĆ?

Wszystkie emocje są ważne i nie uchronisz swojego dziecka przed przeżywaniem tych przykrych i trudnych. One mają prawo tak samo zaistnieć jak radość, szczęście i poczucie zadowolenia. Kiedyś jeden z psychologów powiedział mi, że jeśli sytuacja jest dla kogoś smutna byłoby zastanawiające, gdyby przeżywał szczęście. Zdrowe jest to, co adekwatne do danej sytuacji. Można więc pozwolić dziecku wyrażać swoje emocje i nauczyć się je akceptować. Nie musisz natychmiast cokolwiek robić jak tylko spokojnie je przyjąć. Pamiętaj – nie odpowiadamy za czyjeś emocje – odpowiadamy za swoje zachowanie.

NAZWIJ EMOCJE DZIECKA DOKŁADNIE W TAKI SPOSÓB W JAKI JE WIDZISZ I SŁYSZYSZ. TO POMOŻE MU W PRZYSZŁOŚCI ROZUMIEĆ SWOJE UCZUCIA.

Zamiast starać się pocieszać swoje dziecko i wypytywać co mogło się wydyrzać lub dawać rady jak ma postąpić, aby poradzić sobie z trudną sytuacją spróbuj zwyczajnie do niego powiedzieć: ,,Widzę, że jesteś smutny” albo ,,Słyszę, że ta sytuacja bardzo Ciebie rozzłościła.” Nauczyłam się w taki sposób pracować ze swoimi uczniami i wiem, że zwykłe nazwanie i zauważenie ich emocji bardzo otwiera na dialog. Nie jestem od tego, aby rozwiązywać ich problemy ale wspieram ich w procesie radzenia sobie z własnymi uczuciami, a jednym z najlepszych narzędzi, które wybieram jest zwykła EMPATIA. To wymaga ponownie chwili uwagi i chęci poświęcenia swojemu dziecku lub uczniowi czasu. Jestem ogromną zwolenniczką tego, aby uczyć dzieci radzenia sobie z emocjami poprzez dawanie im miejsca i przestrzeni na ich przeżywanie. To dobry sposób, aby zrozumieć swoje dziecko i niezawodny, aby pomóc jemu zrozumieć samego siebie zarówno w obecnej sytuacji jak i wielu takich w niedalekiej i i tej odległej przyszłości.

people-217246_640

 

Udostępnij:

2 Comments

  1. Renata Racinowska
    11 marca 2017 / 19:52

    Podpisuję się pod tym wpisem obiema rękami 🙂. Mnie z kolei jeden psycholog powiedział, że nie ma emocji negatywnych – wszystkie są ludzkie i wszystkie mają prawo być. Po prostu.

  2. Paulina Zawodniak
    16 marca 2017 / 12:22

    Temat emocji, a szczególnie emocji dziecięcych jest myślę stałym punktem programu pracy w szkole 🙂 Podczas zajęć dotyczących uczuć i emocji właśnie, które prowadzę z dzieciakami, zazwyczaj pada hasło emocje pozytywne i negatywne – staramy się wtedy rozłożyć te hasła na czynniki pierwsze i zawsze dochodzimy do punktu, że emocje negatywne to te, które sprawiają, że czujemy się źle, a pozytywne – dobrze. Jest jeszcze fascynująca obojętność i problem, czy aby na pewno jest ona obojętna 🙂 Ostatnio zaś czytałam w gąszczu ciekawych artykułów właśnie o zagłuszaniu „negatywnych” emocji dziecka, że to nie dzieci, a my, dorośli nie potrafimy sobie ze sprawą poradzić… Ciekawa obserwacja dotyczyła wypowiadanych przez dorosłych komunikatów, typu: „tylko nie płacz/przestać już płakać”, „Kupię ci lizaka/zabawkę na pocieszenie”, itp. Zatem również całkowicie podpisuję się pod hasłem, aby dziecięce uczucia „najzwyczajniej w świecie przyjąć i pozwolić im zaistnieć” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *