Nowy Rok – Nowa JA

No tak …. i już jest… Nowy Rok. Jeszcze świeży, nowy, nowiuteńki. Zwłaszcza, że mamy pierwszy dzień stycznia. Dziś wszystko musi się udać, bo jak usłyszałam od rana jaki pierwszy dzień taki cały rok. No OK-pomyślałam i mimo, że słyszę tak za każdym razem, kiedy tylko kończy się sylwester to zawsze ulegam delikatnemu (no dobrze chciałam pokazać, że jednak zachowuję jakieś drobne szczątki asertywności w tym przypadku), bo jednak dość uderzającemu w moją głowę wpływowi tych słów 😉 Mimo, że oczy nie do końca przetarte po długiej sylwestrowej nocy niefortunnie spojrzałam do starego kalendarza, aby szybko podsumować co tam z 20 zapisanych celów udało mi się zrealizować i tutaj nie przypadkiem padło słowo ,,niefortunnie”, ponieważ jakoś tak parę z nich dziwnym trafem i żartobliwym zrządzeniem losu mi umknęło. Stary Rok to stary rok na szczęście, bo przecież od dziś wszystko może być lepiej, inaczej, pomyślniej, zdrowiej i radośniej jak to wszyscy dookoła sobie życzyli. ,,Nowy Rok – Nowa Ja” parę dni temu usłyszałam od zaprzyjaźnionej nastoletniej osóbki, która z entuzjazmem tuż po wigilii opowiadała o swoich noworocznych planach. ,,Nowy Rok -Nowa Ja” powtórzyłam w myślach z nieposkromioną siłą, odwagą i entuzjazmem zaraz po przebudzeniu. ,,Dziś nie spisuję celów – dziś działam od zaraz ” – oświadczyłam wszystkim domownikom i w tej samej chwili pobiegłam do łazienki wziąć ,,kąpiel życia” – piana w wannie, balsam na włosy, maska na twarz ODHACZONE. Jakże miło mi się zrobiło, kiedy po wyjściu z domowej łazienki dostałam filiżankę cieplutkiej kawy – idealnie się to wpisywało w plan najbardziej zrównoważonego dnia, potem jeszcze uporządkowanie kuchni po sylwestrowej zabawie, dobry obiad i długi spacer ZROBIONE. Przywitana Nowa Ja ! Na szczęście ugoszczona przez tą Starą, bez doświadczeń której Nowej trudno byłoby się zadomowić. Za to właśnie kocham każdy Stary Rok – za doświadczenia, wspomnienia, ludzi, których spotkałam, wiedzę, umiejętności, myśli i refleksje. To on tak pięknie przygotował mnie na to co nowe, nie do końca poznane, jeszcze przede mną… To dzięki niemu mam szansę dzisiaj być dla siebie po prostu dobra, ważna, istotna. Z otwartością biorę to co nastaje i miłym wzruszeniem żegnam to co minęło. Stare łączy się z nowym. Nie oddzielam niczego grubą krechą. Każdemu z Was życzę ,,utulenia” siebie Starego i podania ręki temu co Nowe – jeśli w ogóle masz taką potrzebę i ochotę. Kto powiedział, że tak trzeba? 😉 Niech Nowy Rok będzie czasem Waszych decyzji i otwartości na zmiany, pomyłki i sukcesy – tak zwyczajnie dawaniem szans samym sobie.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *