No jakie to dziecko ma być?

Jakie kompetencje ma mieć dziecko, kiedy stanie się dorosłe? Usłyszałam całkiem niedawno ciekawe pytanie, z którym spotkał się Znajomy w szkole swoich dzieci. No jakie ma być? Ile ma umieć? Jak się zachowywać? ,,Ojej – nie wiem!” Nigdy sobie takiego pytania nie zadawałam i całe szczęście, bo chyba bym zwariowała. Jednak, kiedy już miałam się zastanowić czy właściwym jest zadawanie takich pytań  albo podjęcie działań i projektów, aby jeszcze bardziej usprawnić rozwój dziecka w wyznaczonych przez rodziców kierunkach  to rzeczywiście miałam przez moment zagwostkę. No bo rozumiem, że rodzic, a nawet i nauczyciel chcą, aby dziecko po opuszczeniu domowego gniazda lub murów dobrej szkoły było odpowiedzialne, odnosiło sukcesy, potrafiło współpracować, znało języki, było ambitne, obyte i zmotywowane do dalszego rozwoju i… i… wszystko co sobie jeszcze Dorosły wymarzy! To jest jasne, bo kto nie chce jak najlepiej dla swojej ukochanej Pociechy 😉 No to, jeśli ma być takie mądre, odpowiedzialne, pracowite, obyte i kulturalne to pytanie jeszcze jak to wszystko zrobić? I tutaj pojawiają się różne pomysły, które miałam ostatnio przyjemność skonsultować. A może by tak pozostawić dziecko i jego obowiązki samemu sobie – niech Rodzic odpuści i nie wtrąca się tak żywo w sprawy Szkoły? Jak dziecko ma się uczyć odpowiedzialności to niech samo sobie te książki pakuje, o zadaniach domowych pamięta i coraz samodzielniej w szkole sobie radzi. Niech Rodzic się tak nie angażuje, przestrzeń pozostawi, wspiera ale nie za bardzo, słucha ale nie forsuje  i do swojego nie namawia, bo dziecko się czasami bezradności wyuczy. Tak źle i tak nie dobrze. ,,No a Pani jakby takie pytanie usłyszała – jakie to dziecko ma być ? To co by Pani odpowiedziała?” – usłyszałam.

,,Odpowiedziałabym, że ma się czuć przede wszystkim kochane i ważne i ma wiedzieć, że w Dorosłym, a zwłaszcza Rodzicu zawsze ma wsparcie!”

Naprawdę rozumiem troskę rodziców o to, by dziecko sobie radziło – na co dzień spotykam się z umiarem, niedosytem jak i przesytem rodzicielskiego zaangażowania w sprawy dziecka i szkoły zarazem, rozumiem też intencje dyrektorów szkół, aby ich absolwentowi dobrze się w przyszłości żyło. Jednak, jeśli mamy uczyć odpowiedzialności to nie tak na już – od dziś Synu pakujesz się sam, ja nie sprawdzam, samodzielnie rozwiązujesz zadania domowe, bo Szkoła to Twój jedyny obowiązek, a ja pójdę na zebranie i sprawdzę jak tam sobie radzisz z tą wewnętrzną motywacją – i nie tak na ,,kiedyś”, czyli mama i tata dziś wszystko zrobią i załatwią, a Ty kiedyś zrozumiesz jak to należy ciężko pracować, aby w życiu się czegoś dorobić. To nie jest takie proste – ja wiem, dlatego wszystko co przyszło mi do głowy to poczucie bycia kochanym i ważnym – tak po prostu, bo dzieciństwo ma takie być, kiedy zwyczajnie się JEST, a nie JAKIMŚ JEST. Ile to mądrej teorii, a w praktyce tak łatwo już nie jest? Zdaję sobie z tego doskonale sprawę, jednak zamiast sobie jeszcze bardziej utrudniać realizację wizji ,,Jak być powinno” warto pamiętać o tym, że Twoje dziecko potrzebuje wsparcia ,,tu i teraz”, czyli ponownie w najlepszym momencie i najlepszym czasie.

1 Comment

  1. Paulina Zawodniak
    10 kwietnia 2017 / 17:20

    „Dziecko nie jest rzadkim okazem botanicznym, tylko istotą tego samego gatunku co my. Nie traktujmy wychowania jako jeszcze jednej okazji, by się sprawdzić, osiągnąć więcej niż inni.” /prof. Hanna Świda-Ziemba/
    Dla jednych słowa dość dosadne, dla innych nieco z przymrużeniem oka, dla mnie osobiście bardzo mądre i ważne, również w kontekście procesu wychowawczego w szkole…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *