Czego uczy szkoła Johna Deweya ?

To co dla mnie jest najważniejsze w filozofii i pedagogice Johna Deweya to podejście do problemu jako szansy rozwoju myślenia oraz poczucia własnej sprawczości w otaczającym nas świecie. Trudności są wpisane w codzienność zarówno dzieci jak i dorosłych – tego nie zmienimy i tutaj można nauczyć się określać sytuacje, na które mamy wpływ i te, które znajdują się poza naszym zasięgiem. Zakładając, że 100 % bezpośredniego wpływu mamy wyłącznie na siebie to tych drugich bywa całkiem sporo. Być może warto o tym pamiętać, zanim dopadnie nas bezradność, złość lub lęk spowodowane zachowaniem innej osoby – tego ,,niewyrozumiałego” nauczyciela albo ,,trudnego” rodzica, ,,nieuczciwej” przyjaciółki czy też ,,niesfornego” ucznia. Zamiast bezskutecznie zmieniać wszystkich i wszystko dookoła można zadać sobie pytania: ,,Przed jakim problemem stoję?” ( JA STOJĘ)  ,,Na co dokładnie mam wpływ w tej sytuacji ?” ,,Jakie widzę rozwiązania ?” ,, Z jakich zasobów mogę korzystać ?” Pamiętam jak kiedyś prowadziłam zajęcia, których celem był rozwój umiejętności emocjonalnych i społecznych u dzieci ( choć jestem zdania, że ich rozwój zawsze powinien odbywać się naturalnie, podczas codziennych zajęć i interakcji z nauczycielem). Temat, który zadałam uczniom był prosty ,, Narysuj swój autoportret”. Jak się domyślasz Drogi Czytelniku absolutnie nie chodziło o to, aby dzieci wykonały najpiękniejsze prace, a o wszystkie problemy, które mogły się w trakcie współpracy pojawić. Jak pomyślałam tak się stało i tuż po wydaniu polecenia dzieci zaczęły pytać: ,,A sama twarz czy cała sylwetka?” ,,Zdecyduj”- odpowiedziałam. ,, A kolorowy czy czarno-biały?” ,,Pomyśl, w jaki sposób chcesz siebie przedstawić” – padła moja odpowiedź. Po dłuższej chwili pracy jeden z chłopców odrzucił swój ołówek mówiąc ,, A mi nie wyszło i zmarnowałem swój rysunek.”  Patrząc na zezłoszczonego ucznia odpowiedziałam: ,,Antek widzę, że jesteś zły i niezadowolony ze swojego rysunku. Zastanów się co w tej sytuacji chcesz zrobić. Jestem ciekawa Twojego rozwiązania. Za chwilę podejdę i zapytam Ciebie czy coś wymyśliłeś.” Antoś spojrzał podejrzliwie, po czym jego twarz rozjaśniała i rozpoczął działanie. Dałam mu czas. Ufałam jego zdolnościom radzenia sobie w takich sytuacjach, również temu, że Antoś poprosi o pomoc, jeśli dalej będzie mu trudno. To jeden ze sposobów rozwiązywania problemów – dla mnie wyjątkowy, choć tak często niełatwo nam powiedzieć komuś wprost, że tej pomocy potrzebujemy. Po kilku minutach podeszłam do Antosia, który powiedział: ,,Proszę Pani – mogłem pożyczyć kartkę od Kacpra, ponieważ miał jeszcze połowę wolną, pomyślałem o tym, że mogę narysować na odwrocie swojej kartki lub przyjść do Pani po nową ale postanowiłem, że z tej co mam wykonam origami, bo świetnie to potrafię – wcześniej narysowałem siebie jak je wykonuję, bo chciałem przedstawić swój talent, a teraz je po prostu wykonałem i tak chcę pokazać swoje zainteresowania, pasję i umiejętności 😉 Choć od tego zdarzenia minęło już parę lat to robi mi się niezwykle przyjemnie, kiedy to wspominam. I tutaj chcę wskazać na bardzo ważną rzecz – filozofia Johna Deweya to nie tylko wspólne budowanie z dziećmi drabiny lub komody, uprawianie ogródka czy gotowanie – to przede wszystkim system myślenia o edukacji i pracy nauczyciela, która ma stwarzać dzieciom jak najwięcej okazji do odczuwania trudności, formułowania problemów, stawiania hipotez, wyciągania wniosków oraz ich sprawdzania. To bardzo ważna kwestia, która staje się podstawą każdej koncepcji nauki przez działanie.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *